Tu napisze jakiś podtytuł dla nie-kmieciów, którzy nie wiedzą, co to Szkocja i co to MZ. Góra 2 zdania. Albo chuj z gównem...

[00] Słowem wstępu

   Opcja na ten trip wyszła dość nagle. Od jakiegoś czasu współpracuję z poznańskim Teatrem Biuro Podróży, który to wybierał się do Edynburga na festiwal Fringe wraz z dwoma spektaklami na okres niemal całego sierpnia. Ja pracowałem przy pierwszym, stąd padł pierwszy pomysł na spędzenie drugiej części w małej podróży i powrocie do Polski z resztą ekipy 27.08. Początkowo rozważałem autostop, bo lubię podróżować w tej formie. Po krótkiej konsultacji wśród znajomych okazało się jednak, że jedyną sensowną formą jest własny środek transportu, ze względu na bardzo mały ruch lokalny na północy, gdzie nie ma dużych miast. Wtedy od razu wpadła mi do głowy moja lekko rozbebeszona MZtka. Trzeba było złożyć ją do kupy (główny problem stanowiło rozebrane sprzęgło, którego nie miałem kiedy złożyć do kupy), a przede wszystkim ogarnąć transport złoma na Wyspy. Dzięki aprobacie Jarka Siejkowskiego z TBP udało się tego dokonać dopakowując MZ do ciężarówki ze scenografią.

Sprzęgło poskładałem DOBRZE (co podkreślam, bo wcześniej robiłem to źle), mimo niemal zerowego dotychczas doświadczenia w grzebaniu we flakach MZ. Tu podziękowania należą się forumowiczom z MZ-KLUBU.

30 lipca znaleźliśmy się w Edynburgu, scenografia i bohaterka tej relacji dojechały 1 sierpnia.

[00] Edynburg

1/08/12 - 16/08/12

- nocne tripy
- holyrood park
- policja / fotoradary

[00] Przygotowanie

ogólnie gimela

[01] Dzień I

Edynburg - Fort Wiliiam

Wyjazd przeciągnął się o 2 dni głównie z powodu  mojej nieogary spowodowanej zaistniałą sytuacją. Nie starowałem z domu, tylko miejsca pobytu tymczasowego, zaraz po dwóch tygodniach roboty przy innych maszynach. Ogarnięcie narzędzi i dowiezionych w międzyczasie części zamiennych, spakowanie się do pierwszej w życiu podróży motocyklowej i pierwszej jakiejkolwiek podróży MZtką musiało zabrać chwilę więcej niż przewidywałem.
  Ostatecznie ruszyłem koło południa. Pierwszy fakap wyszedł niemal od razu - mocowanie bagażu.

[02] Dzień II

17/08/12  | Fort William - Fort Augustus 

- cieknący namiot
- problem z bagażem
- niefajny klimat w FW
- mocowanie podnóżka i stópki

- decyzja o zmianie trasy i przejazd do Fort Augustus
- Tom na meleksie, zdecydowanie fajniejszy 'camp site'

[03] Dzień III

Fort Augustus - Loch Ness - Garve [Birch Cottage]

- spotkanie polaków
- zakupy
- loch ness
- wiejskie dróżki
- birch cottage

[04] Dzień IV

Garve [Birch Cottage] - Applecross

- zakup folii
- trasa do App.
- prawie-kraksa
- wieczór w barze
- łania

[05] Dzień V

Applecross - Portree [Isle of Skye]

- trasa 'śmierci'
- spotkanie Francuza na Uralu
- zamotanie się 20km
- Skye Bridge (załamanie pogody)
- dojazd do Portree

[06] Dzień VI

Isle of Skye

- objazdówka
- jeziorko z krzesełkiem - Loch Fada
- wzgórze w tle The Storr - http://en.wikipedia.org/wiki/The_Storr
- ściąłem drogę koło wzgórza Quiraing
- Trumpan
- boczne dróżki
- deszcz-powrót
- kolacja z Francuzami

[07] Dzień VII

Portree [Skye] - prom Armadale-Mallaig - Newtonmore

- poranna nieogara (suszenie)
- wietrzny rajd do Armadale
- prom
- rajd do Newtonmore
- dlaczego hostel
- suszarnia
- Colin, Rumuni i porady namiotowe

[08] Dzień VIII

Newtonmore - Speyside

- przechadzka po Newtonmore
- Aviemore - namiot
- jazda wzgłuż Speya
- dyszcz na wiosce
- mijane destylarnie
- out of fuel - pomoc Szkota
- nocleg w campsajcie w nowym namiocie
- gadka z Austriakami

[09] Dzień IX

Speyside - Lornty

- tankowanie
- Rothes - wycieczka
- Duffmore
- motocyklowa droga marzeń
- nie ma campingu dla namiotów
- nocleg na boisku

[10] Dzień X

Lornty - Edynburg

- poranna ogara
- jazda przez Dundee - dowód na nielubienie miast
- most i spotkanie Krakusów
- jazda wzdłuż wybrzeża + golf w Crail
- St. Andrews
- powrót do Edzia (lazy afternoon + pizganie deszczem na autobanie)
- the end

[11] Podsumowanie

- studium nieogary (namiot / bagaż / organizacja poranków)
- dużo ominąłem, mimo to napizganie wrażeniami 999%
- od teraz tripy moto

[12] Podziękowania

Do samego wyjazdu, jak i jego zajebistości przyczyniła się rzesza osób, które wiedzą czym się przyczyniły i niech wiedzą, że jestem im niesamowicie wdzięczny. Dzięki!
Wyszczególnić jednak chciałbym osobę Jarka Siejkowskiego - za zgodę bez chwili zawahania na transport Etki z Poznania do Edynburga wraz ze scenografią, za poczucie klimatu tej przygody i wsparcie. Z uwagi na charakter całego pobytu w Szkocji wielkie dzięki również dla całej - bez wyjątku - ekipy TBP - za wsparcie i mega pozytywną energię od każdego z Was, kibicowanie mi przed wyjazdem i w trakcie - serio było to czuć i było to świetne. Dobrze było Was zobaczyć po powrocie.